Wiatrak „Koźlak” Sarnowa
Sarnowa, dziś dzielnica Rawicza, kryje drewniany wiatrak typu koźlak, który od XIX wieku góruje nad okoliczną równiną. To ostatni ocalały z dwudziestu młynów wietrznych, które kiedyś pracowały w tej okolicy. Stoi przy ulicy Wiatracznej i choć nie huczy już rytmicznym mieleniem ziarna, wciąż opowiada historię wielkopolskiego młynarstwa.
Wiatrak nie jest muzealną rekonstrukcją – to autentyczna konstrukcja z epoki, która przetrwała dzięki gruntownej renowacji w latach 90. ubiegłego wieku.
- autentyczny wiatrak z XIX wieku
- unikalna konstrukcja koźlaka
- fascynujące wnętrze z mechanicznymi elementami
- część Wielkopolskiego Szlaku Wiatracznego
- świadectwo zanikającego dziedzictwa technicznego
Koźlak – wiatrak który tańczy z wiatrem
Nazwa „koźlak” brzmi niemal pieszczotliwie, ale odnosi się do konkretnego rozwiązania technicznego. Cała drewniana bryła młyna spoczywa na masywnym drewnianym „koźle” – konstrukcji z grubych bali dębowych, która stanowi oś obrotu. Dzięki temu cały budynek można było obracać, ustawiając skrzydła prostopadle do kierunku wiatru.
Z dolnej części wystaje długa belka – tzw. sterczysko. To właśnie nią młynarz obracał całą konstrukcję, czasem przy pomocy konia, czasem własną siłą. Proste, ale genialnie skuteczne. Koźlaki należały do najpopularniejszych typów wiatraków w Wielkopolsce, bo były tańsze w budowie niż murowane wiatraki holenderskie.
W szczytowym okresie rozwoju młynarstwa wietrznego w okolicach Sarnowej pracowało jednocześnie około 20 wiatraków. Dziś został tylko ten jeden – niemile świadectwo jak szybko znika tradycyjne dziedzictwo techniczne.
Co kryje wnętrze drewnianego młyna
Wejście do środka to podróż w świat przedindustrialnej inżynierii. Drewniane koła zębate, wały, przekładnie – wszystko wykonane ręcznie, bez użycia gwoździ tam, gdzie można było użyć kołków i połączeń ciesielskich. Mechanizm transportował ziarno z dolnej kondygnacji na górę, gdzie kamienie młyńskie miały je na mąkę.
Nie każdy element jest oryginalny – renowacja wymagała wymiany najbardziej zniszczonych części – ale konstrukcja zachowała autentyczny charakter. Można zobaczyć jak działał regulator prędkości, system przekładni napędzanych skrzydłami, mechanizm podnoszenia worków. To fascynujące dla osób zainteresowanych historią techniki, ale też dla dzieci, które rzadko mają okazję zobaczyć coś tak odmiennego od współczesnych maszyn.
Wielkopolski Szlak Wiatraczny
Wiatrak w Sarnowej wpisuje się w szerszy projekt ratowania ostatnich młynów wietrznych w regionie. Wielkopolski Szlak Wiatraczny, opracowany przez Stowarzyszenie „Wiatraki Wielkopolski” z siedzibą w Rydzynie, łączy kilkadziesiąt zachowanych obiektów. Trasa przebiega m.in. przez Leszno, Bojanowo, Rawicz, Miejską Górkę, Kościan i dalej na północ.
Z około 75 wiatraków, które jeszcze niedawno stały w Wielkopolsce, wiele zanika w zastraszającym tempie. Drewno niszczeje, dachy przeciekają, właściciele nie mają środków na konserwację. Dlatego każdy ocalony młyn – jak ten w Sarnowej – ma wartość nie tylko lokalną, ale i regionalną.
Wiatrak został odrestaurowany przez Kazimierza Damazyna, a obecnie opiekę nad nim sprawuje Marek Żurek. To prywatna własność, co w przypadku takich zabytków bywa zarówno szansą na przetrwanie, jak i wyzwaniem.
Dla kogo to miejsce
Wiatrak zainteresuje przede wszystkim miłośników zabytkowej techniki i architektury drewnianej. Nie ma tu multimedialnych atrakcji ani przewodników audio – liczy się autentyczność i możliwość obejrzenia konstrukcji z bliska. Rodziny z dziećmi też znajdą coś dla siebie, zwłaszcza jeśli pociechy lubią odkrywać „jak to działa”.
Fotografowie docenią malowniczość obiektu – drewniana sylwetka na tle nieba, charakterystyczne skrzydła, faktura sękatego drewna. Okolica jest płaska, typowo wielkopolska, więc wiatrak rzeczywiście dominuje w krajobrazie. Warto przyjechać w godzinach popołudniowych, gdy słońce pada pod kątem i wydobywa detale konstrukcji.
Sarnowa – coś więcej niż wiatrak
Skoro już się tu jedzie, warto poświęcić chwilę na spacer po Sarnowej. To historyczna miejscowość, dziś połączona administracyjnie z Rawiczem, ale zachowująca własny charakter. Nieopodal wiatraka znajduje się rynek z dawnym ratuszem, kościół św. Andrzeja Apostoła, kilka klasycystycznych pałaców. Całość tworzy spójny zespół zabudowy, który pamięta czasy, gdy Sarnowa była samodzielnym miasteczkiem.
Odległości są niewielkie – od wiatraka do rynku jakieś 600 metrów, wszystko da się obejść pieszo w godzinę, może półtorej z przystankami na zdjęcia.
Informacje praktyczne – dojazd, czas zwiedzania
Wiatrak stoi przy ulicy Wiatracznej w Sarnowej, która jest wschodnią dzielnicą Rawicza. Dojazd samochodem z centrum Rawicza zajmuje kilka minut, z Leszna około 20 minut, z Poznania niecałą godzinę. Parking – po prostu przy ulicy, bez problemu znaleźć miejsce.
Obiekt jest własnością prywatną, więc kwestia zwiedzania może wymagać wcześniejszego uzgodnienia. Nie ma stałych godzin otwarcia jak w muzeum – warto zapytać lokalnie lub skontaktować się z opiekunem obiektu. Z zewnątrz można oczywiście podziwiać wiatrak bez ograniczeń, co już samo w sobie daje pojęcie o skali i konstrukcji.
Na miejsce wystarczy zarezerwować 20-30 minut, chyba że planuje się dłuższy spacer po Sarnowej – wtedy spokojnie można spędzić tu dwie godziny. Obiekt nie wymaga szczególnej sprawności fizycznej, choć wejście do wnętrza (jeśli będzie dostępne) może wiązać się z wąskimi schodami – typowo dla tego typu budowli.
Wielkopolska miała kiedyś setki wiatraków – były symbolem regionu równie rozpoznawalnym jak pałace i dwory. Dziś znikają w tempie kilku rocznie. Każda wizyta w takim miejscu to też forma wsparcia – pokazuje, że te obiekty mają wartość i warto je chronić.
Brak informacji o opłatach za zwiedzanie – jeśli będzie możliwość wejścia do środka, właściciel zapewne ustali warunki indywidualnie. Warto mieć przy sobie gotówkę na ewentualny bilet lub symboliczną opłatę za oprowadzenie.
